opowiadanie współczesne
Opowiadanie
Upał był niemiłosierny, ale Albert nic nie czuł. W którymś momencie żona Sonia puściła jego dłoń i znacząco zaczęła wachlować powietrze przed swoja twarzą, jakby chciała przepędzić żar lub osuszyć pot.
– Nieźle – odgarnęła włosy z czoła – zaraz się roztopię…
Zabrzmiało dziwnie tym bardziej, że Sonia uwielbiała słońce, lato, opalanie się i gdy tylko wyjeżdżali nad wodę, potrafiła całe dnie leżeć na plaży i smażyć się na słońcu niczym boczek na patelni.
