temat miesiąca: opublikuj artykuł

Dziadkowie nie mają tendencji do bycia toksycznymi sami z siebie (są wyjątki), ale nadużywanie ich dobroci prowadzi do swego rodzaju odruchów obronnych. Mają „nawroty wychowawcze” wobec swoich dorosłych dzieci wtedy, gdy ich obecność w życiu dziadków jest zbyt intensywna. Przypomnijmy, dziadkowie to rodzice, którzy spełnili już swoje obowiązki wychowawcze i rodzicielskie. Pałają miłością do wnuków, ale to nie oznacza, że przyjmują z radością obowiązki wychowawcze nad nimi i nad całą rodziną. Zadania opieki i wychowania są łatwe dla ludzi młodych, bardziej mobilnych, zdolnych do poświęceń, szybciej regenerujących siły. Dlatego natura „zamyka ludziom młodym oczy miłością”, aby kierowani instynktem szybko rozmnażali się, bowiem „zegar biologiczny tyka” – w cudzysłowach slogany, które zawierają w sobie wiele prawdy o życiu.

Wakacje przez lata u dziadków, święta u dziadków, weekendy u dziadków, z dziadkami na spacer, do dziadków z problemami i tajemnicami, aż w końcu u wnuków muszą pojawić się zdania artykułowane głośno i wyraźnie: „Mamo, babcia lepiej gotuje”, „Tato, nie słuchasz dziadka, on ma rację”, „Ty nic nie wiesz o mnie, więcej wie dziadek”, „Nie potraficie podjąć żadnej decyzji bez dziadków”, „Zadzwonię do babci, ona lepiej mi poradzi, co ubrać na pierwszą randkę” itd. Zdania tego typu wypowiadają zbuntowani nastolatkowie wtedy, gdy chcą skrzywdzić rodziców, podkreślić swoją niezależność i żal, że całe dzieciństwo rodzice byli nieobecni w ich życiu, robili karierę, zajmowali się swoimi sprawami, leniwie wykorzystywali dziadków itp.

Toksyczni dziadkowie potrafią dominować nad dziećmi, pomimo że okres ich wychowywania nieodwołalnie przeminął. Pojawiły się wnuki, zaczęły już mówić, formułować własne kryteria wartości, ale w obecności dziadków doznają mylnego wrażenia, iż to nie oni, lecz ich rodzice są socjalizowani i wychowywani przez dziadków. Siedząc przy stole u dziadków, słyszą uwagi kierowane do rodziców: „Dlaczego nie byłeś w…”, „Czy tobie trzeba pięć razy powtarzać…”, „Nie masz racji…”, „Chyba oszalałeś…” lub wręcz zdania wartościujące typu: „Do reszty zgłupiałeś, po co ci…”, „Zawsze miałem wątpliwości czy zrozumiesz…”, „Nic się nie zmieniłeś, nadal zachowujesz się jak…”, „Z tobą nie można normalnie porozmawiać…”, „Głupio myślisz, dlatego…”. Najbardziej mylące i niezrozumiałe dla dzieci są zdania kończone przez dziadków puentą typu: „Zrozum, chodzi o twoje dobro”, „Wybacz, ale mówię to dla twojego dobra”, „Chodzi przecież o szczęście twoich dzieci”, „W ogóle nie pomyślałeś, jak to się źle skończy dla ciebie i twojej rodziny”. Wnuki niewiele rozumiejąc z tego typu dyskusji dorosłych, zapamiętują, że to dziadkowie mają rację, są mądrzejsi i troszczą się o rodzinę.

Dlaczego niektórzy rodzice wyzbywają się obowiązków, przyjemności, misji bycia rodzicami w weekendy, świątki, piątki, wakacje i ferie? Powodów jest wiele, jak wiele jest ludzkich charakterów i sytuacji życiowych. Do najważniejszych należą np. bieda: rodzice nie mają na chleb, więc chodzą do dziadków najeść się za darmo; wygoda: rodzicom nie chce się gotować, sprzątać, więc robią to dziadkowie; ekonomia: rodzice są na dorobku, a dziadkowie jeszcze pracują lub mają emerytury większe niż oni pensje; wyrachowanie: rodzice boją się, że nadmiar pieniędzy dziadkowie przeznaczą na inne cele, np. wyjazd na wakacje czy prezenty dla innych wnuków; bariera intelektualna: rodzice nie mają pojęcia, co robić, o czym rozmawiać z dziećmi, jak je wychowywać; rozpad więzi: ojciec i matka nie potrafią być ze sobą, nie mają tematów do rozmów, nie prowadzą życia intymnego, nie mają pasji itp. Jak by na to nie patrzeć, są to także rodzice wyzuci z empatii i bardzo egoistyczni, ponieważ niszczą życie prywatne dziadków. Babcia i dziadek to w wielu przypadkach ludzie w kwiecie wieku, czterdziesto-, pięćdziesięciolatkowie i starsi.

Dziadkowie nie są niewolnikami toksycznych rodziców.

Dziadkowie nie są niewolnikami toksycznych rodziców.

Czynni zawodowo dziadkowie mają prawo do swego prywatnego życia i planowania różnych działań. Niestety, niesamodzielne dzieci pozbawiają ich radości życia, obarczając odpowiedzialnością za wychowanie wnuków. Dlatego też bardzo często z ust dziadków pod adresem dzieci, w obecności wnuków padają opinie: „Rodzice mogliby lepiej o was zadbać…”, „Namówcie rodziców, aby zabrali was na wakacje…”, „Dlaczego nie powiecie rodzicom, aby…” i inne tego typu podpowiedzi sfrustrowanych dziadków. Kochają wnuki, ale mają też prawo do odpoczynku, bo swoje obowiązki rodzicielskie już dawno wypełnili. Im większa frustracja dziadków, tym większy żal wobec nieporadnych (zagubionych, niedojrzałych rodziców, a może wyrachowanych?), tym większy żal wypowiadany w obecności innych dzieci: „Ta wasza siostra wciąż podrzuca nam swoje dzieci…”, „Byli w niedzielę na obiedzie, znowu narzekali…”, „Nie mam nic do wnuków, ale twoja siostra i szwagier to po prostu żarłoki…”, „Nie dość, że nażarli się, to jeszcze zabrali wałówkę na cały tydzień…”, „Oni nas niedługo puszczą z torbami…”, „Twoja siostra mogłaby w końcu iść do pracy, ale woli przyjeżdżać na gotowe…” itd.

Rodzice pasożytniczo żerujący na miłości dziadków do wnuków wtłaczają swoim dzieciom do głowy różne uzasadnienia tego, że praktycznie całe dzieciństwo dzieci spędzają u dziadków. Najpierw argumentem jest tęsknota dziadków za wnukami: „Jedziemy do dziadków, bo bardzo za wami tęsknią…”, potem zdanie: „Babcia i dziadek potrzebują naszej pomocy, bo sami sobie nie radzą” a na koniec, gdy wnuki to już dwudziestolatkowie: „Musimy się nimi opiekować, bo niewiele im życia zostało”. Szantażowanie dzieci śmiercią dziadków powoduje, iż wnuczki w dobrej wierze wysyłają do kuzynów, wujków, z którymi nie utrzymują kontaktów sygnały typu: „Droga kuzynko, chciałem Cię zapytać, dlaczego nie odwiedzasz babci? Przecież ona może w każdej chwili umrzeć…” – tak jakby wnuczek nie mógł umrzeć przed babcią lub jakby obecność kuzynki mogła zatrzymać śmierć; „Droga ciociu, babcia płakała w święta, bo nie było Ciebie przy stole wigilijnym” – a może płakała, bo miała już dosyć towarzystwa wnuczka i jego rodziców pasożytów, tęskniła za innymi swoimi dziećmi? Trudno powiedzieć, w każdym razie z czasem toksyczne relacje dziadków z „namolnie” odwiedzającymi ich dziećmi i wnukami rozlewają się toksyną na całą bliższą i dalszą rodzinę, powodując całkowity rozpad więzi. Dziadkowie skupiając się na jednych wnukach, zapominają o pozostałych, co zawsze działa destrukcyjnie.

Toksyczne rodziny to takie, w których dziadkowie przejmują rolę rodziców, rodzice przejmują rolę nastolatków, kolegów, przyjaciół i powierników swoich dzieci, chcąc do nich dotrzeć i być modnymi, imponować im, zdobyć autorytet i utrzymać go jak najdłużej. Wnuki wychowane przez dziadków zmuszonych do przejęcia roli rodziców zachowują się jak koledzy ciotek, wujków, a w stosunku do kuzynów przybierają pozycję autorytetów i wyroczni. Wydaje im się, że „pozjadali wszystkie rozumy”, ale są naiwni młodością, w ostateczności śmieszni i żenujący szczególnie wówczas, gdy siedząc z rodzicami, przybierają pozę mentorów na wzór dziadków, bywają mądrzejsi od rodziców i w zasadzie zarządzają rodzinnymi zasobami ludzkimi.

Wystarczy moment, chwila przebywania w takiej rodzinie, aby zauważyć, że rodzice to dzieci, dzieci to dziadkowie, a dziadkowie to autorytet w czystej formie. Zamiana ról wygląda bardziej groteskowo lub żałośnie, gdy na pytania wujków czy ciotek do rodziców, odzywają się wnuki głosem dziadków. Przypisując sobie autorytet dziadków, uważają siebie za organ decyzyjny. Pół biedy, gdy wnuki mają po 30 lat, gorzej to brzmi, gdy świat rodzinny zdominują 12-13 – latkowie o pojmowaniu świata jako mieszance grochu z kapustą. Dla członków dalszej rodziny odwiedzającej dziadków z ich wnukami “oczkami w głowie” i ich rodzicami to przykry widok. Czego się nie mówi, wszyscy obserwują reakcję wnuków zasiadających na czołowych miejscach za stołem, a jakże. Jeśli oni akceptują ciotkę, wujka, kuzyna, kuzynkę, sąsiada, sąsiadkę, program TV, politykę  wybranej partii itp., zyskuje to akceptację rodziców i dziadków. Toksyczne wnuki przejmują zarządzanie domem i podporządkowują sobie rodziców, gdy dziadków „mają już dawno w kieszeni” z racji wieloletniej wyznawanej miłości do nich. To nie jest normalne, ale w wielu polskich domach rządzą dzieci, którym się wydaje, że posiadły wiedzą dziadków, gdyż to oni poświęcili im całe dziesięciolecia swojego życia. Na dodatek wierzą w miłość swoich rodziców do dziadków i uważają, że pozostali członkowie dalszej rodziny także powinni ich kochać. Niestety, w wielu przypadkach tak nie jest, a szczególnie wtedy, gdy dziadkowie byli dawniej toksycznymi rodzicami wobec swoich dzieci.

W konfrontacji z dalszą rodziną dorosłe wnuki wyglądają na “napuszone monstra” – są po wieloletnim praniu mózgów – zajmują stanowiska seniorów rodu, przejmując wzorce zachowań dziadków. Dlatego zwracają uwagę rodzicom: „Jak mogłaś zapomnieć o urodzinach babci?!” albo „Zrobimy to tak, jak dziadkowie nas uczyli”. Z kolei wobec dalszych ciotek i wujków wysuwają roszczenia płynące z ust dziadków typu: „Dlaczego nie odwiedzacie babci?” albo „Moglibyście umyć pomnik na cmentarzu, w końcu to wasi przodkowie tam leżą”. „Napuszone monstra” podniecone władzą nad matką i ojcem, manipulując nimi, wskazując kierunki wartościowania typu: „Tego kuzyna zapraszamy do znajomych na facebooku, a tego nie” i naiwni rodzice wykonują na ślepo rozkazy. Od lat to egoistycznie robią dla szczęścia swoich dzieci, a raczej po to, aby zagłuszyć własne sumienia, że nie mogli im dać tego, co dostają inne dzieci: ciepła rodzinnego, tradycji, zrozumienia, pomocy w szkolnym wieku, wzorców wartości, autorytetu na podwórku wśród grupy rówieśniczej itd.

Przekazywanie opieki nad dziećmi dziadkom kończy się całkowitym brakiem szacunku u dzieci, które przejawia się podporządkowaniem się im już w ich nastoletnim wieku, bo „one reprezentują autorytet dziadków”, wiedzą lepiej niż rodzice, a toksyczni dziadkowie wiele razy przy nich mówili: „Masz ojca głąba…”, “Twój ojciec jest rudy i brzydki, ja go nie lubię”, „Gdyby Twoja matka mnie słuchała, nie musiałaby dzisiaj zasuwać fizycznie…”, „Ile razy mówiłam Twojej matce, że…” itd. Dlatego też, jeśli rodzice decydują się na oddanie na całe lata dzieci na wychowanie dziadkom, muszą mieć świadomość potencjalnie “utraty dzieci”. Niektórzy dziadkowie czekają na emeryturę, aby w końcu wyzbyć się obowiązków i zacząć robić to, co lubią. Wnuki stojące im na przeszkodzie wraz z rodzicami nie mają szans i są traktowani z należnym dystansem. Z kolei inni ulegają dzieciom i przejmując zakres ich obowiązków, wychowują wnuki. To może skończyć się źle dla całej rodziny.

Polska młodzież obecnie nie ma wiele szacunku i nie szuka autorytetów wśród ludzi zbliżonych wiekowo do rodziców. Wybierają raczej pokolenie starsze. Potwierdzają to ostatnie wybory prezydenckie i fala zainteresowania bohaterami, patriotami z okresu II wojny światowej, o których młodzież słyszy z usta dziadków. Moda na akcenty patriotyczne wśród młodzieży, koszulki z nadrukiem Polski walczącej, z hasłami typu „red is bad”, ogromny szacunek dla żołnierzy wyklętych zapomnianych przez komunistyczne władze, niechęć do partyjniactwa i martyrologii ludzi styropianu (stanu wojennego) to generacyjny powrót do wartości dziadków. Wyraźny sygnał dla rodziców współczesnej młodzieży, że tak naprawdę nie mają wiele do zaoferowania dzieciom, co innego dziadkowie: „heroicznie” wychowywali je, dzieląc się z nimi przez lata swoimi emeryturami, zawsze stawali w ich obronie i wspomagali ekonomicznie „rodziców nieudaczników”, którzy wciąż zarabiali za mało lub mieli awersję do pracy, przeżyli PRL i rządy totalitarne, a może nawet jako dzieci II wojnę światową. Słowem „Bohaterowie”, nie to, co rodzice: nie mieli czasu dla nich w dzieciństwie, mimo to nie zrobili żadnej kariery, nie mają wykształcenia i są zacofani, bo “nie ogarniają” socjal mediów, boją się smartfonów, nadal z problemami dzwonią do dziadków, są niesamodzielni i żyją bez ideałów, często mimo młodego wieku nie mają nawet własnych zębów, więc nie nadają się na piedestały. To bardzo krytyczny i surowy obraz rodziców, ocena, jaką wystawiają dzieci już dorosłe, po wielu latach potrafiące patrzeć na świat z dystansem.

Gdy dziadkowie spełniają ważniejszą rolę w życiu wnuków niż rodzice,  dochodzi do wymieszania ról. Istnieje prawdopodobieństwo, iż ten model wychowawczy przejdzie na kolejne pokolenia, czyli dorosłe wnuki będą nadmiernie wykorzystywać swoich rodziców, którzy staną się szybko toksycznymi dziadkami…

Podobne

Dodaj komentarz

Content not available.
Please allow cookies by clicking Accept on the banner
Jeśli artykuł pomógł Ci, kliknij w reklamy, poleć go znajomym, dodaj na FB, napisz komentarz albo artykuł.